Słowenia w deszczu czyli drugim razem nie tak udanie
01 stycznia 2026
Niestety sierpniowy wypad do Słowenii nie był do końca pomyślny. 29 sierpnia opuszczając Włochy widok był dosyć przygnębiający. Bardzo silne opady deszczu, miejscami worki z piaskiem nie napawały optymistycznie.
Nic nocleg zapłacony więc trzeba było zaryzykować. Koło 12 godziny niby się przejaśniło ale to był błąd. Po pewnym czasie ulewa dokumentnie mnie przeprała dobrze, że sprzęt nie ucierpiał. Niestety oprócz luzaków nic nie pojechało i niedługo potem okazało się, że kawałek dalej zostały podmyte tory.
Pocieszeniem był wieczorny skład z tłuczniem z Brižita, który dostarczył pięknych dźwiękowych doznań.
Rano pełny obaw najpierw podjechałem na klimatyczną stację Podgorje sfotografować słoweńskie hybrydy. Potem szybkie rozeznanie na stacji Črnotiče i okazało się, że ruch wrócił do normy. Więc udało się zrobić trochę zdjęć póki znów pogoda zaczeła się pogarszać i trzeba było obrać kolejny cel podróży.
W 2026 roku koło marca/kwietnia prawdopodobnie ruch zmaleje z powodu uruchomienia nowej nitki do portu w Koprze.
