Sobota na Słowacji

Sobota na Słowacji

13 lipiec 2017

W końcu udało się znaleźć wolną sobotę na jakąś podróż. Oczywiście wszystko wisiało na włosku bo prognoza pogody była różna. Ale stwierdziłęm, że najwyżej wrócę szybciej. Jak to zwykle bywa zamiast 3 w nocy wystartowałem z godzinnym opóźnieniem.

Po dotarciu do okolic przystanku w Letanovcach okazało się, że w sumie dobrze, bo musiałem chwilę dobrą poczekać aż mgła odsłoni góry. Kolejny cel to tunel przy stacji Spisky Stavmik. Deszcz trochę utrudnił wspinaczkę, ale to zejście okazało się problematyczne, chodź tylko do momentu małego zjadu i jak się okazało problem szybko się rozwiązał. Długo nie trzeba było czekać na składy.

Strbę miałęm sobie odpuścić ale i tak w sumie daleko nie miałem więc nie mogłem sobie darować. Chodź w końcu wybrałem inne miejsce na zdjęcia. I jak się okazało przez chwilę nawet słońce chciało współpracować.

Kolejny cel to Podkrivan i widok z wiaduktu drogowego znajdującego się nad tamtejszym przystankiem kolejowym. Niestety przed przyjazdem pierwszego pośpiecha jak to zwykle bywa słońce się schowało i rozpętała się krótka ulewa na moje nieszczęście. Drugi pospiech na szczęście robiony po suchości.

Ostatni cel to most kolejowy na sztucznym zbiorniku Ruzin. Szkoda, że przez wymszony objazd zamkniętego mostu drogowego straciłem 40 minut więc udało mi się zrobić w sumie tylko jeden pociąg.

Owocny dzień chodź męczący bo jednak wyszło prawie 900 km więc pod koniec trochę ciężko było. Ale za to wiem gdzie następnym razem wybiorę się ponownie ;)