Plan na majówkę był trochę inny. No ale przez pomarańczowego głupka niestety paliwo nie zachęcało do podróży zagranicznych. Więc szybka zmiana planów i padło znów na Konin. 

I tak w nocy z 25 na 26 kwietnia rozpocząłem podróż swoją czarną mazdą. Koło Łodzi chwilowe załamanie pogody wraz z gradem nie napawało optymizmem ale na szczęście pogoda zapowiadała się całkiem znośna. Szybki rzut oka na okolice elektrowni i ... nie wyglądało to zachęcająco.

Na szczęście po chwilowym postoju na ulicy szerokiej było słychać charakterystyczne odgłosy pchanego składu po wyładunku na Cukrownię. Czyli Niedziela na szczęście okazała się robocza. Słońce dopisało a i ruch jak na niedzielę był całkiem spory.

Poniedziałek okazał się również owocny a to za sprawą składów z Jóźwina, które wywoziły ostatnie tony zmagazynowanego tam węgla. Tak więc do 14 w środę udało się co nie co nałapać składów i to nie tylko z ziemi ale i z powietrza.

Szkoda tylko, że pogłoski o odstawieniu krokodyli okazały się prawdziwe. Część sieci została już zdemontowana a lokomotywy EL2 zastąpiły SM42 i TEM2 chodź nie wiadomo na jak długo.

P.S. Oprócz tego udało mi się trochę odświerzyć wygląd strony i mam nadzieję, że to zachęci do częstych odwiedzin.